Gdybym miała cesarskie cięcie, to moja córka urodziłaby się zdrowa

Liczne sprawy sądowe związane z błędami okołoporodowymi pokazują, że wykonanie standardowego badania USG po przyjęciu ciężarnej do porodu mogłoby uratować życie lub zdrowie dziecka. Badanie USG wykonane bezpośrednio przed porodem przede wszystkim weryfikuje wagę dziecka i pozwala lekarzowi podjąć właściwą decyzję co do sposobu zakończenia ciąży. Standardy medyczne publikowane w tak zwanych Rekomendacjach Towarzystwa Ginekologicznego zalecają wykonanie tzw. elektywnego cięcia cesarskiego (cięcia cesarskiego z wyboru) w przypadkach, gdy wielkość płodu przekracza 4500g (lub 4250 g u ciężarnych cukrzycą). Niestety nieprawidłowe oszacowanie wagi dziecka przed porodem może doprowadzić do sytuacji w której dziecko ważące powyżej 4500 g będzie przychodzić na świat drogą naturalną, zamiast przez cesarskie cięcie, co może doprowadzić do zaklinowania się barków dziecka podczas porodu (dystocja barkowa) i uszkodzenia splotu barkowego.

Oto historia Pani Grażyny, której lekarz nie wykonał badania USG przed porodem

Pani Grażyna w dniu 4 grudnia 2012 r., około godziny 9:00, będąca w 38 tygodniu ciąży, udała się do Szpitala z powodu odejścia wód płodowych oraz rozpoczęcie akcji porodowej.  Pani Grażyna po przyjęciu do szpitala miała wykonane badanie ginekologiczne podczas  którego stwierdzono rozwarcie na ok. 2 cm (tzw. 1 palec), wykonano również badanie KTG, które nie wykazało nieprawidłowości. Lekarz wykonujący badanie nie stwierdził, ażeby Pani Grażynie odeszły wody płodowe (ustalił, iż pęcherz płodowy był zachowany), nie zaobserwował również czynności skurczowych. Zlecił wykonanie badania USG, jednakże uznał, iż nie jest ono pilne. Lekarz wykonał u powódki chwyt L., oceniając wagę dziecka na ok. 4 kg. Uznał, iż nie zachodzą wskazania do cesarskiego cięcia. Ostatecznie Pani Grażyna została przyjęta na salę porodową o godzinie 2:30, następnego dnia tj. 5 grudnia 2012 r., z samoistną czynnością skurczową oraz rozwarciem na 4 cm. Pani Grażyna została podłączona do KTG. Ustalono, że przebieg porodu jest prawidłowy.

Pani Grażyna zapytana o wagę płodu, odpowiedziała, że lekarz prowadzący ciąże oszacował wagę dziecka na ok. 2700 – 2800 gramów. Na tej podstawie lekarz ustalił, iż nie zachodzą wskazania do cesarskiego cięcia.

W trakcie II okresu porodu odnotowano częściowo urodzenie główki i zatrzymanie porodu na etapie rodzenia się barków. Rozpoznano dystocje barkową. Zastosowano zabieg Mc R. oraz podano rodzącej dożylnie jedną jednostkę oksytocyny, po czym po ok. 10 minutach, Pani Grażyna urodziła dziecko o masie 4.800 grama. Po urodzeniu u dziecka stwierdzono uszkodzenie w zakresie lewego splotu barkowego. Dziecko na buzi miało wybroczyny, słabo podnosiło lewą rączkę. W pierwszej i drugiej dobie życia zaobserwowano drżenie i hipoglikemię, którą wyrównywano wlewami dożylnymi glukozy. Ze względu na infekcję powódki (matka dziecka była przeziębiona) oraz podwyższoną leukocytozę włączono antybiotykoterapię. W związku z porażeniem splotu barkowego Zosia musiała być rehabilitowana praktycznie od urodzenia.

Jak sprawę ocenili biegli i Sąd?

Z opinii biegłego ginekologa – położnika wynikało, że postępowanie personelu medycznego szpitala w momencie stwierdzenia dystocji barkowej u dziecka nie było prawidłowe – naruszono bowiem standardy postępowania opisane „algorytmem postępowania w dystocji”: po wykonaniu chwytu McRobertsa nie przystąpiono do rękoczynów zewnętrznych, mających na celu „odbarczenie” (wypchnięcie z kanału rodnego zablokowanego barku) dziecka. W miejsce przewidzianych algorytmem czynności, podano rodzącej dożylnie jedna jednostkę oksytocyny, co było niedopuszczalne. Hormon ten, z racji skutków swojego działania – winien być podawany wyłącznie w pompie infuzyjnej lub w kroplówce (w mniejszym przepływie), tak ażeby wywołany jego działaniem skurcz nie był nazbyt gwałtowny i nie powodował uszkodzenia dziecka.

Biegli ocenili, że uszczerbek na zdrowiu dziecka związany z ww. urazem jest długotrwały i wynosi łącznie 30%, z czego:

– 10% dotyczy uszkodzenia części nadobojczykowej górnej splotu barkowego lewego

– 20% dotyczy uszkodzenia części dolnej podobojczykowej, splotu barkowego lewego

Sąd podzielił stanowisko biegłych, a dodatkowo zwrócił uwagę na kolejne zaniedbanie lekarzy, a mianowicie niewykonanie badania USG przed porodem. Sąd wskazał, że dokumentacja szpitalna zawiera kartę ciąży, ale nie ma w niej żadnego wyniku badania USG. Pani Grażyna nie przedkładała ich przed porodem lekarzom, a jedynie ustnie poinformowała o przeprowadzaniu badań USG, przy czym ostatnie badanie według jej oświadczenia odbyło się w 35 tygodniu ciąży i prognozowało wagę płodu na ok. 2800 gram. Lekarz, co prawda przy przyjęciu Pani Grażyny do szpital zwrócił uwagę, że jest ona dość otyła i podjął próbę oceny wielkości dziecka wykonując tak zwany chwyt L. Lekarz stwierdził wówczas, że dziecko będzie duże i ocenił jego wagę na ok. 4 kg. Zdaniem Sądu w sytuacji, gdy lekarz ocenił chwytem L., że dziecko jest duże, to ta informacja powinna być zweryfikowana właśnie poprzez wykonanie badania USG. Co więcej, otyłość rodzącej jest czynnikiem zwiększającym ryzyko makrosomii płodu. Sąd podzielił opinię biegłych, że dobrym obyczajem szpitali jest wykonywania własnego badania USG u każdej ciężarnej przed porodem, a w szczególności należy je wykonać w razie podejrzeń co do dużej masy płodu.

Podsumowując, wykonanie cięcia cesarskiego w 100% uchroniłoby dziecko od porażenia splotu barkowego, jak również uchroniłoby matkę od uszkodzenia mięśni dna macicy, bo do tego może dojść tylko wskutek porodu naturalnego.

Szpital za błędy lekarzy przy porodzie Zosi musiał zapłacić 70.000 zł tytułem zadośćuczynienia za krzywdę, ból i cierpienie jakie dziewczynka musiała znosić na skutek doznania uszkodzenia splotu barkowego lewego w czasie porodu.  

Wyrok w tej sprawie zapadł przed Sądem Apelacyjnym w Łodzi w dniu 14.03.2018 r., sygn. akt I ACa 938/17.

Adwokat Anna Koniuszko
Adwokat Anna Koniuszko

Mecenas Anna Koniuszko specjalizuje się w prowadzeniu spraw cywilnych oraz karnych z zakresu prawa medycznego. Z powodzeniem od wielu lat pozywa szpitale i lekarzy w imieniu osób poszkodowanych przez błąd lekarza. Reprezentuje również pacjentów przed Wojewódzkimi Komisjami do Spraw Orzekania o Zdarzeniach Medycznych. Adwokat Anna Koniuszko szczególnym uznaniem cieszy się wśród rodziców dzieci, które stały się ofiarami błędów lekarzy/położnych w czasie porodu. Dzięki jej zaangażowaniu w prowadzone sprawy wiele rodzin uzyskało dla swoich dzieci wysokie zadośćuczynienie, odszykowanie oraz rentę.

Najnowsze wpisy